Monday, January 11, 2010

SEKRETNE ŻYCIE CHMUR

Powiedzonka w rodzaju „z głową w chmurach” czy „bujać w obłokach” dobitnie świadczą o tym, że nie traktujemy chmur poważnie. Uwielbiamy za to bezchmurne niebo, a złorzeczymy, gdy pokrywa je szary pancerz czy choćby pojedynczy obłok psuje nam rozkosz opalania się.

Nawet naukowcy przez lata nie podchodzili do chmur z należytym szacunkiem. Owszem, wymyślili skomplikowany system klasyfikowania ich, ponadawali nazwy będące zmorą adeptów żeglarstwa i mniej więcej określili, po których należy spodziewać się deszczu, a które tylko zasłonią nam słońce.

Na poważniejsze traktowanie chmury mogą liczyć dopiero od czasu, gdy zauważyliśmy, że coś dziwnego dzieje się z ziemskim klimatem. Badacze nagle skonstatowali, że właściwie prawie nic nie wiemy o mechanizmach rządzących pogodą, i zaczęli przyglądać się poszczególnym kawałkom atmosfery. Już szybki rzut oka na chmury pokazał, że tak naprawdę nie mamy pojęcia, czy przyczyniają się one raczej do ogrzewania, czy ochładzania ziemi. Bo z jednej strony po prostu zasłaniają nam słońce, nie dopuszczając do nas jego promieni, lecz odbijając je z powrotem w kosmos. Czyli im więcej chmur, tym zimniej. Z drugiej jednak strony zawsze trochę słońca do ziemi dociera, a chmury działają wtedy niczym ciepła pierzyna – zatrzymują ciepło, nie pozwalając mu uciec. To drugie zjawisko doskonale widać w jesienne noce. Gdy chmury spowijają niebo, jest ciepło, bo nagrzana ziemia nie stygnie tak szybko jak w bezchmurną noc. Chłodzą więc raczej czy grzeją?

Chłodzą czy grzeją?
Obserwacje (prowadzone przy użyciu satelitów ERBE) i obliczenia (pod kierownictwem pana Veerabhadrana Ramanathana) trwały kilka lat, aż wreszcie chmurne czoła naukowców rozjaśniły się i ogłoszono werdykt – chłodzą. I to nadzwyczaj skutecznie, bo gdyby nie chmury, temperatura na Ziemi byłaby wyższa o dobre 20 stopni. W dodatku powiało chłodnym optymizmem, gdy okazało się, że obłoki są sprzężone z temperaturą tak, że całość tworzy szczególny system bezpieczeństwa. Gdy robi się cieplej, silne prądy wznoszące sprzyjają powstawaniu wysokich na kilkanaście kilometrów megachmur, które skutecznie odcinają dostęp słońca i obniżają w danym miejscu temperaturę.

Taki chmurny termostat to prawdziwy promyk słońca dla ludzkości obawiającej się ocieplenia klimatu. Jeśli go przegrzejemy, maszyna chłodząca ruszy, lata będą pochmurne, ale wszystko samo się wyreguluje. Niestety – mars na czole badaczy wywołuje przypadek Wenus. To najbardziej pochmurna z planet, nikt nigdy nie widział nawet najmniejszego skrawka jej powierzchni. 20-kilometrowej grubości pierzynka z dwutlenku węgla i azotu powinna więc na amen zablokować dostęp słońca do jej powierzchni i schłodzić planetę do temperatury wiecznej zimy.


No comments: